Maryja – pocałunek pierwszej Miłości

Odczytywanie Maryi

Co takiego jest w Maryi, czego nieustannie próbujemy dotknąć? Myślę, że podejmując jakąkolwiek próbę opisu Małej Miriam, (bo i takie określenie możemy napotkać, a mnie ono wzrusza do głębi…) zawsze spotkamy się z TAJEMNICĄ. Czymś niedostępnym, nieznanym, czymś na co nie mamy wpływu, a jedynie możemy zaakceptować. Zobacz, jak bardzo dzisiejszy świat odarty jest z tajemnic. Nie lubi ich, nie potrafi się z nimi obchodzić. Odsłaniamy wszystko: pokazujemy, co jedliśmy dziś na śniadanie w mediach społecznościowych, pokazujemy makijaże, sukienki, nowe samochody, oraz jak spędzamy popołudnia. Pokazujemy jaki typ literatury czytamy, i z kim ostatnio byliśmy na spacerze. Szczególnie dziś, w dobie pandemii media stają się ważnym, jeśli nie najważniejszym narzędziem komunikacji, dzięki którym zagłuszamy pulsowanie własnej Tajemnicy, a nawet spłycamy ją często, pozwalając, by raniły ją komentarze innych. Nieobce nam jest publikowanie wpisów z własnymi poglądami, bez zważania na uczucia innych ludzi. Daleko…. Wciąż daleko nam do uszanowania TAJEMNICY własnej i drugiego człowieka. Dlaczego? Powodów jest wiele. Jednak skoncentruję się na jednym – boimy się tego, co nieznane, nieodkryte. A jednocześnie pragniemy odkrywać TAJEMICĘ nieustannie. Tak bardzo nas ona fascynuje, że zmagamy się wewnętrznie, tworzymy, docieramy do głębi. I nadal stajemy przed nieprzeniknionym. Doświadczyłeś tego rodzaju dynamiki w swoim życiu?

Personalnie o Twojej Matce

Kiedy myślisz o Maryi…. Jak Ją widzisz, jaka jest Twoja Miriam – ta do której się modlisz? Czy jest to idealne odwzorowanie jednego z malarskich dzieł sztuki w Twojej głowie, na którym to najczęściej spotykamy Kobietę o rysach odbijających kanony piękna i eterycznych ruchach zastygłych na płótnie, tulącą Dzieciątko w koronie? może kochasz wizerunek, w którym Ona odsłania Serce, otoczone cierniami, bo tyle to mówi o Twoim sercu i Twoim cierpieniu…A może spotykasz kobietę w prostej sukni, biorącej na ręce ząbkującego Jezusa, który ciągnie Ją za włosy? Tańczącą na weselu w Kanie, uważną na każdy najdrobniejszy brak, nie tylko w życiu tamtych nowożeńców, sprzed dwóch tysięcy lat, ale Tę, która dostrzega Twoje braki w rozlicznych dziedzinach życia i o nich mówi Jezusowi? Albo kobietę jeszcze bliższą naszej epoce, która to wkłada suknie z pobliskiej sieciówki? Jakkolwiek doświadczasz Jej obecności w swoim życiu, doświadczasz również TAJEMNICY RELACJI, która dzieje się pomiędzy Maryją a Bogiem. Jak bardzo Maryja kocha Boga skoro jest w stanie odpowiedzieć: Oto Ja Służebnica Pańska… Jak bardzo Maryja kocha Boga, skoro bez stawiania jakichkolwiek warunków, najpierw przyjmuje, a potem wychowuje Jego Syna? Dla nas to takie naturalne… Opatrzyliśmy się ze żłóbkiem, roztkliwia nas sianko, owieczki, starzy Mędrcy i Anioły z gipsowymi skrzydłami (i koniecznie Ten pełniący funkcję skarbonki, gdy wrzucisz monetę, kiwa główką). Wspominamy czasy dzieciństwa, ubierając choinkę.

Ta która przyjęła Boga

Leonardo da Vinci

Tymczasem Maryja przyjmuje Syna Boga. Jak wielkie Serce musiała mieć ta KOBIETA, by przyjąć Mesjasza nie tylko w swoim ciele, ale i  w całym swoim życiu i choć Chrystus przychodzi jako małe bezbronne Dziecko, Maryja nieustannie obcuje z Tajemnicą tego Dziecka, które przecież JEST BOGIEM. Zobacz, że Maryja nie zadaje pytań JAKI BĘDZIE TEN CHŁOPIEC? CZY BĘDZIE TZW CUDOWNYM DZIECKIEM? CZY SPEŁNI JEJ OCZEKIWANIA? Czy zapobiegnie biedzie i trudom codziennym, może uratuje bliskich od choroby, śmierci? Nie, Ona po prostu Go przyjmuje takim, jakim jest. ONA CIESZY SIĘ BOGIEM!!! Tak, cieszy się tym, że Bóg pojawił się w Jej życiu! I to właśnie Ona składa na Jego stópkach i czole pierwsze pocałunki Miłości, to Ona jako pierwsza pozwala, by maleńka rączka znalazła miejsce w Jej dłoni, to Ona wypatruje nieustannie Jego uśmiechu, czuwa nad Jego spokojnym snem.

Pocałunek Miłości

Pamiętasz scenę, w której to Maryja recytuje Magnificat? Jesteśmy bardzo wstrzemięźliwi… Lubimy widzieć Maryję nabożnie, ze złożonymi dłońmi i pokornie pochyloną głową, szepczącą  wersety starotestamentalnych psalmów, tymczasem…. Tymczasem midrasze żydowskie podpowiadają nam, że Ona tańczyła! Tańczyła niesiona wielką radością, iż Ten, który jest Zbawieniem, zechciał stać się Ciałem z Jej ciała i podzielić  z Nią 33 lata życia. A potem uczyni Ją nie tylko Matką, ale i Uczennicą… I to właśnie Ona składa pocałunki miłości na czole Młodzieńca przemieniającego wodę w wino, uzdrawiającego chorych, uciszającego sztormy na jeziorze… Wreszcie to właśnie Ona składa pocałunki Miłości na Jego zakrwawionych stopach, przybitych do Krzyża i patrzy w oczy Tego, który Zmartwychwstał…

Wielkie rzeczy uczynił ci Wszechmogący

A jak jest u Ciebie? Potrafisz po prostu ucieszyć się Bogiem? Potrafisz zatańczyć, bo wiesz, że On zawsze przy Tobie jest i zawsze Cię wspiera. Potrafisz złożyć pocałunek na Jego dłoniach, stopach, czole? Za to, że po prostu JEST? A może to nadal za mało…? Masz przecież swoje oczekiwania, pragnienia potrzeby. Pragniesz dobra swojego i Tych, których kochasz. A przecież w życiu bywa tak różnie… Może Twoja relacja z Nim to pasmo frustracji, bo tyle razy prosiłeś/prosiłaś, a nie usłyszał. Tak bardzo wierzyłaś, a On zwyczajnie zawiódł. Nie zdążył. Jak bardzo potrzebujesz, by Bóg wskoczył w Twoje wymagania, ramki? Co jeszcze Bóg musi zrobić, byś zechciał Mu zaufać? A może wyczerpała Cię nieufność? Spójrz na KOBIETĘ, która otworzyła swoje Serce, ramiona, która oddała Bogu swoje dłonie, kolana, umiejętności. Kobietę, która nie nałożyła na Boga ciasnych ram swoich wyobrażeń, a odważyła się zapytać Boga o JEGO MARZENIA względem Niej. I nie tylko zapytać. Ona zdecydowała się za tymi MARZENIAMI podążyć, niezależnie od kosztów, które musiała ponieść. I owszem doświadczyła trudu, doznała cierpienia, jednak, jak sądzisz? Czy Maryja była nieszczęśliwa? Czy mogła powiedzieć: Zawiodłam się… ? Nie! Ona wtedy tańcząc w obecności Elżbiety, wyśpiewała Słowa: Oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia. Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny…

Magnificat

Uwielbiaj, duszo moja, sławę Pana mego,

Chwal Boga Stworzyciela tak bardzo dobrego.
Bóg mój, zbawienie moje, jedyna otucha,
Bóg mi rozkoszą serca i weselem ducha.
Bo mile przyjąć raczył Swej sługi pokorę,
Łaskawym okiem wejrzał na Dawida córę.
Przeto wszystkie narody, co ziemię osiędą,
Odtąd błogosławioną mnie nazywać będą.
Bo wielkimi darami uczczonam od Tego,
Którego moc przedziwna, święte Imię Jego.
Którzy się Pana boją, szczęśliwi na wieki,
Bo z nimi miłosierdzie z rodu w ród daleki.
Na cały świat pokazał moc Swych ramion świętych,
Rozproszył dumne myśli głów pychą nadętych.
Wyniosłych złożył z tronu, znikczemnił wielmożne,
Wywyższył, uwielmożnił w pokorę zamożne.
Głodnych nasycił hojnie i w dobra spanoszył,
Bogaczów z torbą puścił i nędznie rozproszył.
Przyjął do łaski sługę Izraela cnego,
Wspomniał nań, użyczył mu miłosierdzia Swego.
Wypełnił, co był przyrzekł niegdyś ojcom naszym:
Abrahamowi z potomstwem jego, wiecznym czasem.
Wszyscy śpiewajmy Bogu w Trójcy Jedynemu,
Chwała Ojcu, Synowi, Duchowi Świętemu.
Jak była na początku, tak zawsze niech będzie,
Teraz i na wiek wieków niechaj słynie wszędzie.
Nawiedzenie w Bardzo bogatych godzinkach księcia de Berry
Product added to wishlist
Product added to compare.

Nasza strona używa cookies zgodnie z obowiązujacymi zasadami Unii Europejskiej.