Pomiędzy codziennym traceniem życia i zaczynaniem od nowa….

Niemniej tracenie i odzyskiwanie życia jest przestrzenią, wokół której nie musi pojawiać się zjawisko umierania w sposób dosłowny. Myślę bardziej o takich przestrzeniach życia, w których doznajemy przekonania, że sami nie podołamy,  że to, co nas spotyka przerasta nasze możliwości, zasoby, zdolności… I nawet tutaj nie potrzeba przykładów przesyconych zapachem  dramatu. Wystarczy, jeśli przez dłuższy czas będziemy zmęczeni, przepracowani. Na te wszystkie kłopoty, albo raczej dotkliwe, małe trudności dnia codziennego reaguje Jezus. Przychodzi do nas w czułej i intymnej odsłonie, w momencie kiedy kona na Krzyżu, odsłania przed nami swoje zakrwawione Rany i nie wstydzi się tego zupełnie. To, Go bardzo od nas odróżnia. My kiedy jesteśmy zranieni, najczęściej próbujemy to ukryć, zaczynamy koniecznych  plastrów, które chronią nasze zranienia fizyczne, kończymy zaś na maskach uśmiechu, na kreowaniu własnego życia pomiędzy Wszystko dobrze i idzie świetnie…. Tymczasem Chrystus zbroczony krwią, niezbyt estetyczny, trochę nie pasujący, zdaje się zupełnie tym nie martwić, że  nie komponuje się zupełnie z lipcowym krajobrazem. Bo przecież obecny czas  dla wielu z nas jest czasem wymarzonego odpoczynku, upału i słodkich czereśni, piasku na plaży i słonego zapachu morza. Tymczasem On taki zraniony i aż nadto wprost, staje przed nami pełen cichości… Czy wiedzieliście, że właśnie lipiec jest miesiącem, w którym oddajemy cześć Najświętszej Krwi Chrystusowej? Cali zanurzeni w gorące dni wraz z wakacyjnymi radościami i codziennymi bolączkami, rzadko myślimy o tym właśnie nabożeństwie. Dodatkowo też nie jest ono  zjawiskiem częstym w naszych kościołach. Ponadto symbol krwi, może nieść skojarzenia trudne skojarzenia. A jednak nie chodzi przecież o koncentrację tylko i wyłącznie na wymiarze cierpienia fizycznego Jezusa, choć oczywiście jest ono ważne.

Zajrzyjmy najpierw do faktów, które niesie nam historia: Nabożeństwo lipcowe – forma zbiorowej modlitwy sprawowanej najczęściej wieczorem, przed lub po Mszy Świętej, analogicznie do nabożeństwa majowego i czerwcowego, w Kościele rzymskokatolickim poświęconej Najdroższej Krwi Jezusa Chrystusa, a w Kościele Katolickim Mariawitów czci Przenajświętszego Sakramentu. Zgodnie z tradycją lipiec poświęcony jest czci Najdroższej Krwi Chrystusa. Na 1 lipca papież Pius IX w dekrecie Redempti sumus z 1849 wyznaczył Święto Najdroższej Krwi Chrystusa (zniesione podczas reformy liturgicznej w 1969). Do rozwoju kultu przyczynił się św. Kasper del Bufalo i założone przez niego Zgromadzenie Misjonarzy Krwi Chrystusa. Msza Święta i oficjum o Krwi Chrystusa została zatwierdzona już wcześniej, za Benedykta XIV. Święty Jan XXIII zatwierdził do publicznego odmawiania Litanię do Najdroższej Krwi Chrystusa (list apostolski Inde a Primis z 1960).



Kiedy Serce krwawi….



Mamy więc do czynienia z wiekowym nabożeństwem i choć niejednokrotnie posługujemy się uproszczonym wyobrażeniem zakrwawionego i umęczonego Jezusa na krzyżu, warto spojrzeć głębiej na dynamikę tracenia i obdarowywania Życiem, której Jezus jest najdoskonalszym Autorem, Mistrzem i Wykonawcą. Przecież ten zakrwawiony Chrystus pomimo tragicznego doświadczenia umierania, cały czas jest naszą Najpiękniejszą Dobrą Nowiną. Dlaczego? Ponieważ oddaje nam WSZYSTKO, oddaje nam swoje BOSKIE  ZYCIE do ostatniej kropli, do ostatniego tchnienia…. W Ewangelii Jana czytamy: A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: «Dokonało się!» i skłoniwszy głowę, oddał ducha. I nieco dalej:  Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok, a natychmiast wypłynęła krew i woda.


Czy Jesteś życiodajny? Czy ja jestem życiodajna? Czy rozdaję Życie które otrzymuję? Tylu jest wśród nas umierających wewnętrznie,  Tych, którzy przygnieceni okolicznościami, kierowani nieodpowiednimi wyborami utracili nadzieję. Czy Jestem Życiem, które gotowe jest się rozdawać…? Bez lęku przed tym, że stracę, że opadnę z sił, że koszty będą zbyt duże… Jeśli to pytanie kieruję do samej siebie, natychmiast staje przed koniecznością rzucania się w ramiona Tego, który Tchnie na mnie i napoi własną Krwią. Gdyż coraz mocniej przekonuję się, iż bez Niego nie jestem w stanie zrobić najmniejszego kroku, przyjąć i ponieść kolejnego trudu. A przecież tych nie brakuje. Dlatego całuje najczulej każdą kroplę Jego Krwi a mojego Życia….

Product added to wishlist
Product added to compare.

Nasza strona używa cookies zgodnie z obowiązujacymi zasadami Unii Europejskiej.